Bizancjum to jedno z najstarszych miast świata, most między Wschodem a Zachodem. Założyli je Grecy w siódmym wieku przed Chrystusem, Rzymianie podbili i nazwali Konstantynopolem (tu mieściła się stolica Cesarstwa Rzymskiego najpierw, Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego później). W roku 1453 Konstantynopol przechodzi w ręce Ottomanów a w 1930 zostaje nazwany Stambułem. To jedna z dwóch metropolii (obok Magnitogorska) położonych na dwóch kontynentach, Europie i Azji.

mapa Konstantynopola w XV wieku

W Starożytności i średniowieczu Konstantynopol słynął głównie z bogactwa. Źródła podają, że tu gromadziło się 2/3 ówczesnej światowej własności prywatnej (osobiście zastanawiam się, jak to policzono). Gdzie przepadły te skarby?

Historia to długa i złożona, przeplatają się w niej wątki religijne i jak najbardziej świeckie.

Można powiedzieć, że akcja rozpoczyna się w ostatnich latach dwunastego wieku, gdy papież Innocenty III (wybrany w roku 1198) planuje kolejną, czwartą już wyprawę krzyżową w obronie Grobu Pańskiego. Rycerze z całej Europy ściągają do Genui, by dostać się stąd do Ziemi świętej ale oferta finansowa za przewóz nie zadowala Genueńczyków. Za mało kasy.  

Opowiadają, że został wybrany na dożę dzięki fortelowi. Kiedy w roku 1192 przeprowadzano wybory, należał do radnych „młodzików”. By okazać szacunek starszym radnym, mieli oni zwyczaj ścielić im łóżka. Nie w ciemię bity Henryk chodził od jednego do drugiego starszego kolegi, uklepując pościel i prosząc o „ten jeden, symboliczny głos”. Pokorne cielę wiele matek wyssało i z wyborów wyszło zwycięsko!

Dotąd legenda, wróćmy do sprawy. Gdy papież proponuje doży, by przeprawił przez morze trzydzieści tysięcy chłopa, ten nie traci czasu i nakazuje budować galery (statki napędzane wiosłami; praca była na nich tak ciężka, że wielu więźniów odbywało na nich karę, dlatego w dzisiejszym języku włoskim andare in galera – iść na galerę znaczy tyle, co iść do więzienia). Wenecjanie mają wielkie doświadczenie w budowaniu statków i świetnie opanowaną technikę, prace przebiegają szybko i sprawnie. Rodzi się jednak inny problem: do Wenecji dociera nie trzydzieści, lecz raptem osiem tysięcy rycerzy krzyżowych. „Jak to? Przecież myśmy zainwestowali, statków nabudowaliśmy, naściągaliśmy robotników, marynarzy, zboża i warzyw… i co teraz?” – zapytuje nasz dziarski doża papieża i sam szybko proponuje rozwiązanie: przeprawimy rycerzy, którzy jednak będą musieli nam zwrócić grzeczność, walcząc po części dla naszych celów. Chcąc nie chcąc, papież przystaje. No to nie traćmy czasu. Pierwsza przeprawa kieruje się nie do Ziemi świętej ale do Zary, zaadriatyckiego miasta – rywala Wenecji (dzisiejsza Chorwacja). Zara od dawna już psuła szyki Republice Pogodnej, podminowując jej handlową hegemonię w Dalmacji i na Adriatyku. Wenecjanom nie zależało na podboju ziem, które tak czy inaczej były kontrolowane przez Cesarstwo Wschodnie, lecz na tym, by dominować w handlu, który był dla nich źródłem niezmierzonego bogactwa. Kupcy – wyjadacze woleli, gdy poszczególne miasta przyjmowały chętnie ich dominację, lecz gdy tego nie robiły, napytywały sobie strasznej biedy… w naszym przypadku, wyprawa za morze nie spędziła snu z powiek doży. Podróż krótka, sprawa prosta więc nasz Henryk wsiada na statek… w klapkach. Przecież nie będzie zakładał butów, podskoczy, załatwi i wróci.

Zdesperowany papież rwie włosy z głowy: rycerze krzyżowi niszczą chrześcijańską Zarę! Klątwa!!!

Trudno, przeżyjemy – odpowiada Henryk. Gdy wojska oblegają miasto, doża przyjmuje wizytę Aleksego IV Anioła, syna cesarza bizantyjskiego Izaaka II Anioła, uwięzionego przez uzurpatora. Młodzieniec prosi, by wojska krzyżowe pomogły mu odzyskać tron, w zamian obiecuje złote góry oraz zjednoczenie kościołów wschodniego i zachodniego. Biznes to biznes. Wyprawa raz jeszcze zbacza z toru i kieruje się prosto do Konstantynopola. Uzurpator Aleksy III ucieka z miasta a ojciec z synem rozpoczynają wspólne rządy, zapominając o obietnicach. „Co tam, Heniutek, pieniążków chcesz? Książeczka czekowa mi się skończyła… bank zamknięty… może jutro?”. Sześć miesięcy czekali krzyżowcy na zapłatę w bizantyjskim porcie a Henryk dopisywał do konta każdą godzinę nadliczbową. Kiedy obydwaj cesarze zginęli w mniej lub bardziej jasnych okolicznościach a nowy imperator Aleksy V szczerze wyznał, że uregulowanie długu nie leży w jego planach, wenecki doża nie przeżył chwili wahania. Zezwolił wojskom, by zeszły na ląd i załatwiły sobie wynagrodzenie we własnym zakresie. Wybuchła ślepa walka, botte da orbi. Konstantynopol został doszczętnie splądrowany: nastąpił kres Cesarstwa Wschodniego (1204).

Papież Innocenty III potępił środki ale pochwalił skutki, klątwę wycofał i wyświęcił na patriarchę Konstantynopola Wenecjanina Tomasza Morosiniego. Powstało Łacińskie Cesarstwo Wschodnie. Wenecji przypadło w udziale trzy ósme upadłego cesarstwa, w tym Kreta i wiele wysp na Morzu Egejskim. Leciwy doża zmarł w Konstantynopolu w wieku lat dziewięćdziesięciu ośmiu i został pochowany w Bazylice świętej Zofii.

Tetrarchowie to jedna z najsłynniejszych rzeźb, jakie przybyły z Konstantynopola do Wenecji. Zróćcie uwagę, że jednemu z tetrarchów brakuje stopy (została ona zastąpiona kopią w białym mamurze). Oryginalną stopę tetrarchy odnaleziono niedawno podczas wykopalisk w Istambule.

„Gdzie przepadły skarby Bizancjum?” – zapytuje moja wenecka profesorka historii sztuki – „A co, przepadły? Może to jakaś wiadomość z ostatniej chwili? Z tego, co wiem, to wcale nie przepadły! Mamy ich pełne skarbce!”