Wenecki arsenał przez wiele wieków był największą europejską fabryką. Wspomina się o nim w „Boskiej Komedii”: tutejsze kotły do topienia smoły, według Dantego, doskonale obrazują kotły piekielne.

Narodził się jako stocznia, według tradycji w roku 1104. Jemu to miasto zawdzięczało swój morski sukces. Dzięki doskonałej flocie Wenecja przez wieki była w stanie kontrolować szlaki handlu ze Wschodem. Nawet piraci-Saraceni, którzy masowo grasowali po Morzu śródziemnym nie byli w stanie jej pokonać: mieli przed sobą flotę doskonałą z punktu widzenia technicznego (łodzie lekkie i szybkie) i świetnie zorganizowaną: z Wenecji wypływały na Wschód po przyprawy korzenne nie pojedyncze statki, lecz całe konwoje.

W czasie najwększego rozkwitu, arsenał zajmował 48 hektarów, czyli 15% powierzchni miasta i mógł pomieścić do szesnastu tysięcy robotników. Źródła podają, że stocznia była w stanie wybudować statek wojenny z pełnym wyposażeniem w nie dłużej niż dwanaście godzin: to pierwszy przykład pracy taśmowej w epoce przed-przemysłowej, kiedy praca mistrzów przeplatała się z pracą robotników i przynosiła świetne efekty.

fragment wnętrza arsenału

Tych niezwykłych zdolności używano nieraz, by… przestraszyć zacnych gości. Tak się stało, gdy do Wenecji zawitał król Francji i Polski Henryk III Walezy (1574). Stał się świadkiem tego, jak podczas jednej królewskiej biesiady w arsenale powstała w pełni wyposażona galera. Było to ostrzeżenie eleganckie, w weneckim stylu, w razie gdyby monarcha miał w głowie jakieś psie figle…

W arsenale znajdowały się rówież i huty. Oprócz statków, produkowano broń, proch strzelniczy oraz wielką ilość marynarskich sznurów (do tego celu sprowadzano konopie znad Morza Azowskiego). Część elegancka obiektu to siedziby oficerów regimentu arsenału.

Wenecki arsenał był tak sławny, że jego nazwa weszła na stałe do wielu europejskich języków (w polskim nie oznacza stoczni, lecz raczej depozyt broni). Samo słowo wywodzi się najprawdopodobniej od arabskiego darsina’a, „dom przemysłu”. Specjaliści w przekręcaniu słów Wenecjanie szybko przerobili je na znacznie łatwiejsze „arsenale”.

Może za czasów Dantego inaczej tu wyglądało, dzisiaj arsenał jest pięknym zakątkiem Wenecji, leży niedaleko Placu świętego Marka, warto wybrać się na krótki spacer! Obiekt należy w większości do Miasta Wenecji, które w ramach Biennale organizuje w niektórych pomieszczeniach wystawy sztuki współczesnej: doskonały pretekst, by wejść i obejrzeć także i same budynki!

Jeden z aktualnych weneckich warsztatów… do naprawy pojazdów.