Pierwsza matura za nami. Jak poszła? Włoski, psychologia, angielski i historia świetnie, matematyka i fizyka dignitosamente, czyli przyzwoicie: senza lode, senza infamia, bez chwały, bez kompromitacji.

Piękne dziewczę mi wyrosło: dorodne i rumiane jak pączek w maśle. Po polskiej mamie odziedziczyło zdolność do krytycznego myślenia, po włoskiej babci ironię. Po obydwóch, przerost poczucia odpowiedzialności. Jak to mawiała Franca Rame, żona Daria Fo, taki to przerost prześladował ją od najmłodszych lat. Już chyba my, kobiety, tak mamy.

Piękne dziewczę mi wyrosło. Bałam się, że zabraknie jej pewności siebie, bo wymagałam od niej, zamiast ją wspierać. Dziś widzę, że potrafi wykrzesać z siebie Bożą iskrę, a na dodatek nie da sobie w kaszę napluć. Non devi mai lasciare che qualcuno ti tratti male: nie możesz nigdy pozwolić, by cię źle traktowano. To zdanie będzie jej musiało wystarczyć do obrony, na całe życie. E speriamo bene…

Flavia przeszła już spory kawał drogi, osiągnęła pierwsze sukcesy, raz czy drugi zebrała po głowie. Czyli wszystko zgodnie z normą. Uśmiecha się do świata. Cieszy się pierwszą pracą jako cat-sitter i zastanawia się nad studiami. Ja zaczynam być spokojna. W razie czego, poradzi sobie.

A jak ja wypadłam na tym egzaminie dojrzałości?

No, macierzyństwo i życie w rodzine wiele mnie nauczyło.

Wiem, że nie wszystko ode mnie zależy. Przeciwinie, mam wpływ na niewiele rzeczy.

Wiem, że nie można za kogoś chcieć i nosić świata na swych barkach. Dio c‘è, ma non sei tu. Rilassati. Bóg istnieje, ale nie ty nim jesteć. Wyluzuj.

Nie wykłócam się i nie nalegam.

Gaszę pożary a ich nie wzniecam.

Wiem, że tak naprawdę nic do mnie nie należy. To, co dziś jest pewnikiem, jutro może stać się odległą czy wręcz nierealną przeszłością.

I wiem, że mogę żyć wśród wszystkiego lub bez niczego.

Zdałam?