Kiedy blogerka Claudia De Lillo dowiedziała się, że Prezydent Republiki uhonorował ją odznaczeniem za zasługi, myślała, że to żart. Ale to było potem.

Najpierw były pierwsze kroki jako dziennikarka, później małżeństwo, trzech synów i powrót do pracy. A jak wiadomo, we Włoszech pracujące mamy to superbohaterki.

Claudia budzi się codzienie o czwartej dwadzieścia. Do dziś jeszcze każda taka pobudka to dla niej trauma. W mediolańskim radio jest już o piątej; przygotowuje przegląd prasy. O siódmej trzydzieści transmisja się kończy. Po śniadaniu-zebraniu ze współpracownikami, Claudia wraca do pustego już domu: chłopców wysłała do szkoły amerykańska au-pair. Mąż pracuje w Londynie. Super-mama ma kilka chwil spokoju i wytchnienia, śpi a potem bierze się do pisania, dopóki dzieci nie wrócą ze szkoły. I w tym momecie codziennie wybucha chaos.

„Jak to jest, kiedy jesteś jedyną kobietą w rodzinie? Przede wszystkim musisz przyzwyczaić do oglądania wyłącznie takich filmów, w których występuje przynajmniej jeden potwór, jedno zombi lub jeden zabity. Potem musisz wyuczyć się wszystkiego tego, co dotyczy piłki nożnej i przyzwyczaić się do nadruchliwości, jaka cechuje synów.” – mówi Claudia. Obserwując ją, widzę że na przeciągu czasu poczyniła postępy. Kiedy oglądałam ją w telewizji kilka lat temu, o swoich chłopcach mówiła: „To zwierzątka” („Sono delle bestioline”). Dziś wypowiada się inaczej: „W ciągu tych lat zmieniłam swą opinię na temat rodu męskiego: wychowani chłopcy potrafią być zabawni, przytulni i głębocy”.

Blog „Nie tylko mama” (www.nonsolomamma.com) narodził się z potrzeby serca, kiedy po narodzeniu drugiego dziecka Claudia wróciła do pracy i szamotała się między dwoma rolami, matki i dziennikarki. „Czułam potrzebę opowiadania o szaleństwie, sprzecznościach i światłocieniach życia kobiety, która pracuje i wychowuje małe dzieci. Miałam wrażenie, że brakuje kogoś, kto mówiłby o tym unikając kłamstw o anielskim macierzyństwie.”

Blog Claudii jest naprawdę ciekawy, napisany fachowo… i czule. Graficznie bardzo prosty. Nie ma w nim nadmiaru zdjęć czy efektów specjalnych. Mimo to jest wyjątkowo poczytny. Claudia pisze o swej codzienności. Gdy ją czytam, to myślę, że jej chłopcy to anioły. Gdybym podała do publicznej wiadomości takie szczegóły z życia moich dziewczyn, zostałabym natychmiast wypisana z rodziny… Raz pozwoliłam sobie na opublikowanie na osiach fb moich córek obrazka z napisem: „A jeśli nie znajdziesz swego Błękitnego Królewicza, to zawsze możesz złapać jakiegoś innego i przemalować ”. W ciągu pięciu sekund, z nożem przystawionym do szyi, musiałam swoją świetną radę post wykasować.

Ale wróćmy do Claudii. Pisze ona o włoskich realiach i tłumaczy, dlaczego włoskim kobietom tak trudno jest pogodzić rodzinę i pracę. Została odznaczona przez Prezydenta za wylansowanie postaci Elasti, rodem z „Iniemamocnych”. Myśl przewodnia jest jasna: każda włoska pracująca kobieta musi posiadać nadprzyrodzone zdolności, by pogodzić zajęcia poza domem z życiem rodzinnym. To nie znowu taka wielka przesada. Dlaczego? Wytłumaczę Wam to na jednym przykładzie. Ale to już w kolejnym poście 🙂

źródło: Fiorfiore in cucina, mensile della COOP, ottobre 2017