Moje córki rosły na chlebie i piosenkach Piccolo Coro dell’Antoniano, słynnego głównie z konkursu „Zecchino d’oro”. Jako małe dziecko, Flavia mówiła na nasz samochód „bau, bau” (polskie „hau, hau”), bo kojarzyła go głównie z dziecięcą piosenką „Kudłaty pies”, której bez przerwy słuchała podczas naszych krótkich i długich przemieszczeń na czterech kołach. Każda nowa edycja konkursu piosenki dziecięcej to była w naszym domu festa. A i dziś, z wysokości nastu lat, nasze kobiety nie gardzą muzyką „Zecchino d’oro”. Nie bez przyczyny: piosenki dla Piccolo Coro dell’Antoniano komponowane są rokrocznie przez największych włoskich muzyków!

Chór powstał pod koniec lat sześćdziesiątych przy organizacji charytatywnej Braci Mniejszych w Bolonii. Początkowo śpiewała w nim piątka dzieci. Z czasem znacznie się rozrósł, dziś liczy sobie około szcześćdziesięciu głosów (od 5 do14 lat), jest otwarty na dzieci pochodzące z różnych stron świata (śpiewają w nim także mali Polacy). Jest słynny, powiedziałabym bardzo słynny. Wystąpili z nim Pavarotti i Bocelli. Piccolo Coro dell’Antoniano wybiera się wkrótce na kolejne tournée do Chin a tymczasem, z okazji jubileuszu udał się na audiencję do Ojca świętego oraz na koncert na Kwirynał, do Prezydenta Republiki. „Wasze piosenki tryskają optymizmem” – stwierdził Mattarella.

Wczoraj zakończyła się sześćdziesiąta edycja konkursu „o złotego cekina” (złoty cekin to dawna moneta wenecka). A propos, o czym śpiewa Piccolo Coro dell’Antoniano? Na przestrzeni sześćdziesięciu edycji, śpiewał już chyba o wszystkim. Wyróżniamy nurt realistyczny („Fammi crescere i denti davanti”: Panie Jezu, spraw, by odrosły mi przednie zęby!), nurt melodramatyczny („Lettera a Pinocchio”, List do Pinokia), nurt szkolny (“La mia bidella Candida”, Moja woźna Candida), nurt fantazyjny („Coccinella sul gocart”, Biedronka na gokarcie), nurt środowiskowy, chyba najlepszy („La terra è una palla”, Ziemia to piłka – to mój ulubiony utwór). Poza tym kompozytorzy pracujący dla Piccolo Coro dell’Antoniano mają rzadki dar mówienia o rzeczach wstrząsających, o tragediach naszych czasów w sposób lekki i poetycki. Tak było z piosenką „Corri, topolino” (Uciekaj, myszko) opisującą ucieczkę afrykańskich dzieci przed wojnami trybalnymi; tak jest z „Mediterraneamente” (śródziemnomorsko), utworze mówiącym o ludziach migrujacych jak ryby w morzu i ptaki w powietrzu. Piękna, wzruszająca piosenka, która we wczorajszym finale konkursu uplasowała się na trzecim miejscu.

Zecchino d’oro” to dużo lekkiej, bezpretensjonalnej choć zaangażowanej muzyki w świetnym wykonaniu. To beztroskie wieczory spędzone całą rodziną przed telewizorem. To kupa śmiechu, bo dzieci mówią, co myślą. I na końcu wygrywa muzyka! No bo tak na marginesie, w naszej pozornie pozbawionej słuchu rodzinie wyrosły dwie wiolonczelistki i jedna piosenkarka. Mówcie co chcecie, ja jestem przekonana, że to zasługa „Kudłatego psa”.